Poptrzeba autorytetów
Internet to takie fajne medium, za pomocą, którego można przesłać wiele informacji w świat. To przeważnie dobrze :) Dzięki Sieci mogę tutaj wyprodukować kolejny wpis i rozpowszechnić go po kablach i bezprzewodowo. Zrozumiałym więc jest, że wielu z nas chce zaistnieć w tym Wielkim Wirtualnym Świecie.
Ale do rzeczy. Wielu bloggerów, szczególnie tych bardziej poczytnych (są oczywiście wyjątki takie jak: CoSTa czy byte i na pewno znalazłoby się jeszcze kilka), swoje opinie na różne tematy wygłasza jak prawdy objawione. Mają do tego prawo i nie śmiałbym w naszym demokratycznym kraju tego prawa zanegować. Bardziej mi chodzi o czytelników tychże blogów, którzy często uważają, że to, co jest wypowiadane w taki sposób prawdą być musi. Bezkrytyczne przyjmowanie takich prawd jest w dzisiejszym świecie czymś dość powszechnym.
Wszyscy szukają jakiegoś oparcia czy to w religii czy też w udanym życiu innych ludzi. Wydaje mi się, że to jest dość niebezpieczne. W ten sposób można niechcący komuś w życiu trochę namieszać. Bycie autorytetem jest na pewno przyjemne, ale i niebezpieczne. Na pewno wymaga sporej odpowiedzialności i życiowego doświadczenia a z tym to różnie bywa. Często też mam wrażenie, że te osoby, które mają tak wielką poczytność myślą, że skoro tylu ich czyta i wychwala w komentarzach, to to co piszą musi być prawdziwe i w ten sposób nakręcają się sami. Łatwo uwierzyć w to, że się jest świetnym mentorem, że się jest guru od www czy innych spraw. O ile jeszcze bycie guru od www czy innego programowania może zostać łatwo zweryfikowane przez innych, o tyle life-mentor to już inna bajka. Tutaj o weryfikację znacznie trudniej. A mądre rady może dawać każdy.
Ja zazwyczaj jak odkrywam kolejnego bloga pisanego w takim stylu, dość krytycznie podchodzę do wpisów na nim umieszczanych. Szczególnie jak widzę, że autor bloga pisze w sposób „mentorski”, czyli zwraca się do swoich czytelników jak do uczniów. Odpycha mnie taka postawa. Ale ja jestem zbyt wielkim indywidualistą i pewnie dlatego mi to przeszkadza.
Potrzeba autorytetów w dzisiejszym świecie jest ogromna. Kościół przestał być autorytetem dla wielu, wielu ludzi. Nie ma też już królów, którzy „trzymali za mordę” i wskazywali jak żyć, nie ma też rodziców, którzy przekazali by jakieś informacje o tej planecie swoim dziatkom. Jest jednak Internet, ogromna biblioteka, w której można buszować bez większych przeszkód i znaleźć można (prawie) wszystko. Owszem Internet to śmietnik, ale autorytetów tutaj całe mrowie. Jaki problem, żeby taki walth zaczął pisać bloga o życiu? Żeby go wypromował w różnych feedburnerach i innych listach stron czy blogów i z czasem stał się „mentorem” dla kilkunastu osób, które nie chcą same myśleć, wolą jak się im rozwiązanie poda na tacy. A przecież każdy wie, że walth niezbyt jest doświadczony i bardziej z niego duże dziecko niż life mentor :D
Ten drastyczny przykład pokazuje jak łatwo wpaść w pułapkę internetowych guru od udanego życia.
A potrzeba posiadania takiego guru jest wielka.
Dlatego wszystkim nam nie może zbywać na rozsądku i własnym krytycyzmie. Nawet jeśli idzie o naszej duszy zbawienie nie bierzmy wszystkiego na wiarę jak leci, miejmy własny wkład w nasze życie, bo to tylko może nam zapewnić, że kiedyś staniemy się prawdziwym autorytetem dla kogoś.
Tak sądzę…
-
programy


