Skip to content

01.12.2006 14:21

Jestem teistą?

Pod wpływem kolejnego wpisu u byte zmuszony zostałem do zastanowienia się nad tym jak nazwać samego siebie w kontekście wiary, którą w sobie kształtuję.

Nie jestem ateistą, bo ateiści kojarzą mi się z dziećmi, co to buntują się dla samego buntu, a im więcej wzburzenia wśród innych ten bunt wywołuje tym lepiej. Im ten bunt skierowany jest przeciwko wyższej instancji, tym większą wiarę żywią, że jest słuszny. Takie coś mnie nie przekonuje. Często oskarżają innych o brak tolerancji i klapki na oczach, swoimi zaś klapkami szczycąc się wszem i wobec. (Podobnie zresztą jak fanatycy religijni). Nie mówię, że wszyscy ateiści tacy właśnie są. Ale wielu z nich to ateistyczni fanatycy równie groźni i nieprzyjemni, jak ci fanatycy religijni co to w imię religii będą palić, gwałcić i mordować. Cóż, taka postawa do mnie nie przemawia, a ponad to nie dysponują oni żadnymi dowodami, że mają rację. Boga nie ma bo jego istnienia nie da się udowodnić? Hmmm jak się tak zastanowić, to nie da się też udowodnić, że bóg nie istnieje. I kółko się zatoczyło, zostało nam tylko toczyć pianę z ust i dzikim spojrzeniem po sąsiadach. Dziękuję, ja wysiadam.

Agnostykiem też jakoś chyba nie jestem. Wiara, że nikomu nie uda się dowieść istnienia boga lub jego braku jest dla mnie zbyt smutna. Nie twierdzę, że to jest zła wiara, twierdzę tylko, że tak jak ateizm nie przemawia do mnie.

I tak zostałem teistą :) Wierzę w jakieś siły nadprzyrodzone, które nie koniecznie są jakimś bogiem. Wierzę, że w świecie jest coś więcej niż tylko materia a nasze życie ma jakiś głębszy sens.
Ważne jest według mnie, by w tych swoich zapędach religijnych nie przegiąć, nie krzywdzić innych. Tolerancja to nie tylko trudne słowo.

stat4u